Pojawiają się zapowiedzi gwałtownych zmian temperatury, silnego El Niño i możliwych zaburzeń wiru polarnego. Niektóre doniesienia idą jeszcze dalej i sugerują zimę, która mogłaby przyćmić pamiętne mroźne sezony sprzed lat. Najnowsze dane nie pozwalają jednak na takie wnioski. Obecny scenariusz dla Europy jest znacznie bardziej złożony: zima jako całość może być łagodna, ale nie wyklucza to krótkich uderzeń mrozu i śniegu.

Zima 2026/2027 może być nietypowa

Materiał „Super Expressu” zwraca uwagę na kilka zjawisk, które tej zimy mogą wpływać na pogodę w Europie. Najważniejsze z nich to bardzo silne El Niño oraz rozwój wiru polarnego nad Arktyką.

El Niño rzeczywiście jest obecnie wyjątkowo mocne.

Amerykańskie NOAA podało 10 września, że zjawisko nadal się nasila i istnieje ponad 90 proc. prawdopodobieństwa, że podczas jesieni i zimy 2026/2027 osiągnie bardzo dużą siłę. Co więcej, dla okresu od października do grudnia oceniono na 75 proc. możliwość osiągnięcia wartości, które przekroczyłyby wcześniejsze najsilniejsze epizody w danych sięgających 1950 roku.

Nie oznacza to jednak automatycznie rekordowej zimy w Polsce.

El Niño zmienia układ temperatur i cyrkulacji atmosferycznej na świecie, ale jego wpływ na pogodę w Europie jest znacznie mniej bezpośredni niż np. w obu Amerykach.

Copernicus pokazuje raczej łagodną zimę w Europie

Najnowsza prognoza sezonowa Copernicus Climate Change Service z 10 września przedstawia obecnie zupełnie inny obraz niż hasła o „zimie stulecia”.

Według europejskiego systemu prognoz sezonowych pierwsze sygnały wskazują, że zima 2026/2027 jako całość może być cieplejsza od średniej praktycznie na całym europejskim lądzie. W dużej części Europy sezon może być także bardziej wilgotny niż zwykle.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Jeżeli średnia temperatura całych trzech zimowych miesięcy będzie wyższa od normy, wcale nie oznacza to, że przez cały czas będzie ciepło. Możliwe są kilkudniowe albo nawet dłuższe epizody bardzo niskich temperatur, które zostaną później zrównoważone przez długie okresy odwilży.

W praktyce zima może więc wyglądać tak: kilka lub kilkanaście dni śniegu i silnego mrozu, po czym szybki powrót temperatur dodatnich.

Naukowcy patrzą na wir polarny

Drugim elementem, który może znacząco wpłynąć na przebieg zimy, jest wir polarny.

To rozległy układ silnych wiatrów rozwijający się wysoko w atmosferze nad Arktyką podczas zimy. Kiedy pozostaje mocny i stabilny, zimne powietrze jest w większym stopniu zatrzymywane w wysokich szerokościach geograficznych.

Sytuacja staje się ciekawsza, gdy wir słabnie albo zostaje zaburzony.

W takich warunkach zmienia się również położenie prądu strumieniowego i rośnie możliwość spływu bardzo zimnego powietrza na południe. Europa jest jednym z regionów, które mogą wtedy doświadczyć gwałtownego ochłodzenia.

Nie oznacza to jednak, że każde osłabienie wiru polarnego przyniesie mróz właśnie do Polski.

Nawet rozpad wiru polarnego nie gwarantuje zimy w Polsce

W mediach często pojawia się prosty schemat: słaby wir polarny równa się potężny mróz.

Meteorologia nie działa jednak aż tak jednoznacznie.

NOAA podkreśla, że po zaburzeniu wiru polarnego zimne powietrze rzeczywiście może przesunąć się w stronę niższych szerokości geograficznych, ale skutki są bardzo regionalne. W jednym obszarze może wystąpić silny mróz, podczas gdy w innym jednocześnie będzie znacznie cieplej od normy.

Met Office zaznacza też, że nawet nagłe ocieplenie stratosferyczne, które potrafi mocno osłabić wir polarny, nie zawsze kończy się dotkliwym zimnem przy powierzchni ziemi. Takie wydarzenia można wiarygodnie przewidywać dopiero mniej więcej tydzień wcześniej, a wpływ na pogodę na dole atmosfery pojawia się często dopiero po kolejnych tygodniach.

Dlatego już we wrześniu nie można wiarygodnie przewidzieć, że w lutym konkretnie Polska znajdzie się pod wpływem arktycznego powietrza.

Arktyka po kolejnym sezonie z małą ilością lodu

Naukowcy obserwują również pokrywę lodową Arktyki.

Według National Snow and Ice Data Center tegoroczne minimum zasięgu lodu morskiego zostało osiągnięte prawdopodobnie 12 września. Wyniosło około 4,60 mln km kw. i było dziesiątym najniższym wynikiem w niemal 48-letniej historii pomiarów satelitarnych.

Wszystkie dwadzieścia najmniejszych minimów w całej serii pomiarowej wystąpiło w ciągu ostatnich dwudziestu lat.

Sam mniejszy zasięg lodu nie pozwala jednak powiedzieć, czy zima w Polsce będzie mroźna albo ciepła. Układ pogody w Europie zależy jednocześnie od wielu elementów atmosfery i oceanów.

Czy będzie dużo śniegu?

Na to pytanie pod koniec września nie ma jeszcze wiarygodnej odpowiedzi.

Prognoza sezonowa może wskazywać, czy cały okres ma większą szansę być cieplejszy, chłodniejszy, suchszy albo bardziej wilgotny od średniej. Nie jest jednak w stanie określić, kiedy dokładnie przyjdzie śnieżyca i ile centymetrów śniegu spadnie w konkretnym mieście.

Nawet podczas ciepłej zimy możliwe są bardzo intensywne opady śniegu.

Wystarczy kilkudniowy napływ odpowiednio zimnej i wilgotnej masy powietrza, aby lokalnie powstała duża pokrywa śnieżna. Późniejsza odwilż może ją jednak szybko usunąć.

Dlatego bardziej prawdopodobnym scenariuszem niż trzy miesiące nieprzerwanego mrozu jest zima pełna gwałtownych zmian.

Grudzień i styczeń mogą zaskoczyć odwilżami

„Super Express” opisuje scenariusz, w którym początek zimy może być stosunkowo łagodny, a większa zmienność miałaby pojawić się później.

Nie można obecnie potwierdzić, że dokładnie luty stanie się w Polsce miesiącem wyjątkowo mroźnym. Najnowsze oficjalne prognozy sezonowe nie mają jeszcze takiej precyzji.

Można natomiast powiedzieć coś innego: silne El Niño, rozwój wiru polarnego oraz typowa zimowa zmienność cyrkulacji mogą powodować duże różnice pomiędzy poszczególnymi tygodniami.

Jednego tygodnia temperatura może być dodatnia, padać deszcz i topnieć śnieg, a kilka dni później możliwy jest silniejszy mróz.

Czy czeka nas „zima stulecia”?

Na ten moment nie ma podstaw, aby tak ją nazywać.

Najświeższa prognoza Copernicusa wskazuje wręcz na zwiększone prawdopodobieństwo temperatur powyżej średniej w Europie podczas zimy jako całości.

Jednocześnie bardzo silne El Niño i możliwe późniejsze zmiany w wirze polarnym sprawiają, że poszczególne okresy mogą wyglądać zupełnie inaczej niż sezonowa średnia.

Dlatego zima 2026/2027 może być zapamiętana nie z powodu nieprzerwanego ekstremalnego mrozu, lecz przez dużą zmienność: od łagodnych i deszczowych dni po krótkie, ale dotkliwe epizody zimowe.

Dokładniejsze prognozy dla grudnia, stycznia i lutego pojawią się dopiero wraz ze zbliżaniem się kolejnych miesięcy. A o konkretnym ataku mrozu lub śnieżycy będzie można mówić z większą pewnością dopiero na kilka–kilkanaście dni przed takim wydarzeniem.

To też może cię zainteresować: Samolot nadał sygnał o porwaniu. W kokpicie wybuchła bójka pilotów

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Te kwiaty są wytrzymalsze niż chryzantemy. Postaw je na grobie 1 listopada, a mogą zostać tam do grudnia