Po rekordowych opadach deszczu rzeki zaczęły przybierać w dramatycznym tempie, drogi znalazły się pod wodą, a mieszkańcy i turyści zostali odcięci od świata. Gubernator Mike Kehoe ogłosił stan wyjątkowy, a do akcji ruszyły służby ratunkowe, strażacy, policja i Gwardia Narodowa.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w południowo-wschodniej części Missouri, w rejonie rzeki Black River. W niektórych miejscach w krótkim czasie spadło od 180 do nawet 300 mm deszczu. Meteorolodzy opisują takie opady jako zdarzenie statystycznie możliwe raz na tysiąc lat. Dla mieszkańców nie są to jednak liczby z prognozy, lecz zalane domy, porwane samochody i dramatyczna walka o bezpieczeństwo.
Rzeka podniosła się w ciągu kilkudziesięciu minut
Najbardziej poruszające relacje napływają z okolic Lesterville. Tam Black River zaczęła gwałtownie przybierać po ulewach, które przeszły przez region nocą i nad ranem. Według lokalnych służb poziom wody w krótkim czasie wzrósł o kilka metrów, zalewając drogi, kempingi i niżej położone zabudowania.
Woda przyszła tak szybko, że wiele osób nie miało czasu na spokojną ewakuację. Część mieszkańców i turystów utknęła w domach, samochodach i na terenach rekreacyjnych. Ratownicy musieli docierać do nich łodziami i śmigłowcami.
To właśnie tempo zjawiska sprawiło, że powódź okazała się tak niebezpieczna. Powodzie błyskawiczne różnią się od klasycznych wezbrań rzek tym, że rozwijają się nagle. Czas na reakcję bywa liczony nie w godzinach, ale w minutach.
Obozowicze ewakuowani śmigłowcami
Jedna z największych akcji ratunkowych dotyczyła uczestników letniego obozu Camp Taum Sauk. Woda odcięła grupę młodzieży i opiekunów od bezpiecznej drogi wyjazdu. Na miejsce skierowano śmigłowce Gwardii Narodowej.
Ponad 200 osób zostało ewakuowanych drogą powietrzną. Dla wielu rodzin były to godziny ogromnego stresu. Najważniejsze jest jednak to, że obozowicze i opiekunowie zostali przetransportowani w bezpieczne miejsce.
W innym miejscu, na terenie Bearcat Getaway Campground, ludzie szukali schronienia na dachu budynku. Konstrukcja miała częściowo ustąpić pod naporem wody, ale ratownikom udało się dotrzeć do poszkodowanych. Takie sceny pokazują, jak szybko spokojny wypoczynek może zamienić się w walkę o życie.
Jedna kobieta wciąż jest poszukiwana
Bilans powodzi nadal się zmienia, bo służby wciąż sprawdzają zalane tereny. Szczególny niepokój budzi sprawa 23-letniej Faith Gregory, która zaginęła w Crawford County.
Według relacji władz wezbrana woda porwała dom, w którym przebywała. Kobieta i jej partner mieli próbować ratować się kajakiem. Mężczyźnie udało się dotrzeć na brzeg, ale kobieta została porwana przez nurt. Zaginęły również zwierzęta znajdujące się z nimi.
W poszukiwania zaangażowano wiele służb. Akcja jest trudna, bo woda uszkodziła drogi, naniosła przeszkody i utrudnia dostęp do części obszarów.
Stan wyjątkowy w Missouri
Gubernator Missouri Mike Kehoe ogłosił stan wyjątkowy w związku z gwałtownymi burzami i powodziami. Taka decyzja pozwala uruchomić dodatkowe zasoby, koordynować działania wielu służb i szybciej kierować pomoc tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.
Do działań skierowano między innymi Missouri Task Force 1, czyli wyspecjalizowaną grupę ratunkową z łodziami i sprzętem do działań na wodzie. W terenie pracują też patrol drogowy, strażacy, lokalne służby ratunkowe i Gwardia Narodowa.
Skala akcji pokazuje, że nie chodzi o lokalne podtopienia, ale o rozległy kryzys pogodowy. Zalane są domy, drogi, mosty i kempingi, a część mieszkańców wciąż nie może wrócić do normalnego życia.
Władze ostrzegają przed wjazdem w wodę
Służby apelują, aby nie próbować przejeżdżać przez zalane drogi. To jeden z najczęstszych błędów podczas powodzi błyskawicznych. Woda może wyglądać płytko, ale pod jej powierzchnią droga może być uszkodzona albo całkowicie podmyta.
Już kilkanaście centymetrów szybko płynącej wody może przewrócić człowieka, a około 30 cm wystarczy, by porwać samochód. Dlatego ratownicy powtarzają zasadę znaną z amerykańskich ostrzeżeń pogodowych: zawróć, nie ryzykuj przejazdu.
W wielu miejscach problemem są też drzewa, gruz, uszkodzone mosty i zerwana infrastruktura. Nawet gdy woda zaczyna opadać, teren może pozostawać niebezpieczny.
Zagrożenie nie ogranicza się do Missouri
Meteorolodzy ostrzegają, że kolejne burze i intensywne opady mogą objąć także inne regiony USA. Zagrożone są między innymi obszary w dolinach rzek Missisipi, Ohio i Tennessee oraz część Appalachów.
To oznacza, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Gleba jest już nasycona wodą, a rzeki przybierają. Każda następna ulewa zwiększa ryzyko kolejnych powodzi błyskawicznych.
Władze proszą mieszkańców, aby śledzili lokalne alerty pogodowe, nie ignorowali nakazów ewakuacji i trzymali się z dala od zalanych terenów.
Zdjęcia pokazują skalę kataklizmu
Zdjęcia i nagrania z Missouri szybko obiegły media. Widać na nich domy otoczone wodą, zalane drogi, samochody unieruchomione przez nurt i ludzi czekających na pomoc na dachach. W wielu miejscach krajobraz zmienił się w ciągu jednej nocy.
Dla mieszkańców to nie tylko nagłe załamanie pogody, ale początek długiego sprzątania i odbudowy. Po opadnięciu wody pojawią się kolejne problemy: zniszczone budynki, uszkodzone instalacje, błoto, brak przejazdu i straty, które trudno będzie szybko oszacować.
Powódź w Missouri pokazuje, jak groźne mogą być ekstremalne opady. Wystarczy jedna noc, by rzeki zamieniły spokojne miejscowości w strefę ratunkową.
To też może cię zainteresować: Pasażer częściowo wypadł przez okno samolotu. Lot zakończył się awaryjnym lądowaniem
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Tornado wyrwało okno w wieżowcu. Mężczyzna wypadł z mieszkania na 12. piętrze. Przerażające nagranie