Chodzi o świadczenia przyznane lub przeliczone w czerwcu w latach 2009–2019 oraz powiązane z nimi renty rodzinne. Według danych ZUS do 16 kwietnia 2026 r. przeliczono 219,5 tys. świadczeń z 220,2 tys. zaplanowanych spraw, czyli 99,7 proc. całości.
Skąd wziął się problem emerytur czerwcowych
Źródłem całego zamieszania były przepisy, przez które osoby składające wniosek o emeryturę w czerwcu mogły dostawać niższe świadczenie niż ci, którzy robili to w maju albo w lipcu. Resort rodziny wyjaśniał wcześniej, że problem dotyczył osób urodzonych po 1948 roku, które przechodziły na emeryturę w latach 2009–2019. W praktyce czerwcowe wyliczenie bywało mniej korzystne, bo nie pozwalało zastosować takiego mechanizmu waloryzacji składek, jaki działał przy innych terminach. Sprawa była później przedmiotem wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 15 listopada 2023 r., a Rzecznik Praw Obywatelskich przypominał, że wcześniejsze regulacje nie rozwiązały problemu osób, którym emerytury wyliczono już wcześniej na mniej korzystnych zasadach.
Nowa ustawa uruchomiła przeliczenie z urzędu
Dopiero ustawa z 5 sierpnia 2025 r. zobowiązała ZUS do ponownego ustalenia wysokości tych świadczeń. Co ważne, seniorzy nie musieli składać żadnych wniosków. ZUS zrobił to automatycznie, z urzędu, a ponad 31 proc. spraw zostało obsłużonych bez udziału pracowników dzięki automatyzacji systemu.
133 tysiące osób zyskało, ale nie wszyscy zobaczyli wyższą wypłatę
Efekt akcji jest wyraźny, choć niejednolity. ZUS podał, że 133,1 tys. osób, czyli 61 proc. przeliczonych przypadków, otrzymało wyższe świadczenie. Średnia miesięczna podwyżka wyniosła 163,36 zł, a najczęściej wzrost mieścił się w przedziale od 100 do 200 zł. Łącznie daje to ponad 21,7 mln zł więcej miesięcznie wypłacanych seniorom i uprawnionym do rent rodzinnych.
Dlaczego część emerytur została bez zmian
Nie wszyscy jednak odczuli zmianę w portfelu. W 86,4 tys. przypadków, czyli u 39 proc. uprawnionych, wysokość świadczenia nie wzrosła. ZUS tłumaczy, że tak działo się między innymi wtedy, gdy emerytura po przeliczeniu nadal pozostawała poniżej minimalnego poziomu i w praktyce i tak wypłacana była emerytura minimalna. Bez zmian zostały również niektóre świadczenia objęte limitami wypłaty, na przykład w części przypadków związanych z rentą wdowią.
Kobiety dominują wśród osób objętych przeliczeniem
Z danych Zakładu wynika też, że problem emerytur czerwcowych najmocniej dotknął kobiety. Stanowiły one 72 proc. wszystkich osób objętych przeliczeniem. Największą grupą wiekową byli świadczeniobiorcy między 70. a 74. rokiem życia, którzy odpowiadali za 55,9 proc. wszystkich spraw. Same emerytury stanowiły 91 proc. przeliczeń, a renty rodzinne pozostałe 9 proc.
To dobra wiadomość, ale bez wyrównania za poprzednie lata
Choć dla wielu seniorów przeliczenie oznacza realną poprawę miesięcznego budżetu, ustawa nie przewidziała wyrównania za wcześniejsze lata. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej już na etapie prac nad przepisami podkreślało, że nowe rozwiązanie ma podnieść świadczenia na przyszłość, ale bez wypłaty zaległych kwot za okres, gdy emerytury były liczone według dawnych zasad.
Co teraz powinni zrobić emeryci
W praktyce większość uprawnionych nie musi już robić niczego więcej poza sprawdzeniem decyzji z ZUS albo swojego konta w PUE/eZUS. Jeśli komuś należała się wyższa emerytura, Zakład sam ją naliczył. Ta głośna sprawa została więc w dużej mierze domknięta, ale z ważnym zastrzeżeniem: nie każda czerwcowa emerytura wzrosła i nie każdy senior zobaczy na koncie dodatkowe pieniądze.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Miałam 65 lat, gdy znów pokochałam": Syn mojego ukochanego zamienił nasze życie w skandal
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Podlewaj pelargonie tym domowym nawozem. Kwiaty będą gęste, bujne i pełne koloru przez całe lato