Dziś w centrum tej historii znajduje się Anna Walter, była partnerka Komendy i matka Filipa, która mówi o bardzo trudnej codzienności, zbiórce na utrzymanie rodziny i braku finansowego poczucia bezpieczeństwa. Sprawa budzi emocje nie tylko dlatego, że dotyczy dziecka, ale też dlatego, że wraca do jednej z najbardziej poruszających historii ostatnich lat w Polsce.
Historia, którą pamięta cała Polska
Tomasz Komenda został prawomocnie uniewinniony przez Sąd Najwyższy 16 maja 2018 r., po tym jak spędził 18 lat w więzieniu za zbrodnię, której nie popełnił. W 2021 r. sąd przyznał mu 12 mln zł zadośćuczynienia i 811 533,12 zł odszkodowania, czyli łącznie ponad 12,8 mln zł. Komenda zmarł 21 lutego 2024 r. w wieku 46 lat.
Po śmierci zaczęły się pytania o testament i spadek
Po odejściu Komendy ruszyło postępowanie spadkowe przed sądem we Wrocławiu. Jak opisywał „Fakt”, wniosek w tej sprawie wpłynął już 8 marca 2024 r., a pierwsza rozprawa odbyła się 16 października 2024 r.; sprawa nadal nie została prawomocnie rozstrzygnięta. Z medialnych doniesień wynika też, że małoletni Filip nie został wskazany jako bezpośredni spadkobierca w testamencie, choć sama Anna Walter przekonywała, że Komenda chciał zabezpieczyć syna, a określoną rolę w wykonaniu jego woli miał pełnić jego brat Gerard.
Mieszkania miały zostać przekazane wcześniej
Dodatkowe emocje wywołały doniesienia o nieruchomościach Komendy. „Gazeta Wyborcza” opisywała, że nie pozostawił ich w spadku, ponieważ wcześniej przekazał je bratu. To właśnie ten wątek sprawił, że sprawa majątkowa zaczęła być postrzegana nie tylko jako zwykłe postępowanie spadkowe, ale jako dużo bardziej skomplikowany spór o to, co faktycznie miało zostać po nim dla dziecka.
Była partnerka mówi dziś przede wszystkim o codziennym przetrwaniu
Najmocniej wybrzmiewa jednak nie sama batalia o testament, lecz codzienność Anny Walter po śmierci byłego partnera. W rozmowie z „Faktem” mówiła, że nie jest w stanie normalnie wrócić do pracy i że brakuje jej środków na podstawowe potrzeby. Jak podawały Plejada i „Fakt”, samotnie wychowuje trzech synów: 18-letniego Fabiana, 9-letniego Janka i 4,5-letniego Filipa, syna Tomasza Komendy. Z uwagi na trudną sytuację zdrowotną młodszych dzieci nie może podjąć stałej pracy zarobkowej.
Opieka nad dziećmi nie pozwala jej normalnie pracować
W relacjach z 2025 r. Anna Walter opowiadała, że chciałaby wrócić do pracy choćby na część etatu, ale realnie nie ma takiej możliwości. „Fakt” cytował ją także w sprawie problemów 9-letniego Janka, u którego stwierdzono ADHD i częściowe niedostosowanie społeczne; kobieta mówiła, że szkoła potrafi dzwonić nawet kilka razy w tygodniu, by wcześniej odebrała dziecko. Te informacje są istotne, bo pokazują, że jej trudna sytuacja finansowa nie wynika wyłącznie ze sporu o spadek, ale z bardzo obciążającej codzienności opiekuńczej.
Zbiórka stała się ostatnią deską ratunku
W czerwcu 2025 r. Anna Walter uruchomiła internetową zbiórkę. Jak opisywał Medonet, napisała w jej opisie, że zebrane środki mają pomóc rodzinie przetrwać najtrudniejszy czas, opłacić leki, wizyty u psychiatry, buty i dodatkowe zajęcia dla dzieci. W innym miejscu prosiła nie o luksusy, ale o spokój i o to, by dzieci mogły częściej widzieć spokojniejszą mamę, a nie kolejne załamanie.
Pomoc jest, ale wciąż nie wystarcza
Media relacjonujące jej sytuację podawały, że Anna Walter utrzymuje się głównie z programu 800 plus, świadczeń z funduszu alimentacyjnego i sporadycznego wsparcia. WP pisała, że pomoc finansowa od brata Tomasza Komendy ma charakter doraźny i nie pokrywa wszystkich potrzeb rodziny. To właśnie dlatego temat syna Komendy wraca tak mocno: w opinii wielu osób trudno pogodzić informację o milionowym odszkodowaniu sprzed lat z dzisiejszymi problemami finansowymi jego najbliższych.
Sprawa nadal nie jest zamknięta
Dwa równoległe porządki tej historii wciąż się ze sobą zderzają. Z jednej strony trwa sądowe postępowanie dotyczące testamentu i majątku po Tomaszu Komendzie. Z drugiej jest codzienność matki jego syna, która publicznie mówi, że walczy już nie o wygodę, lecz o podstawową stabilność i możliwość zapewnienia dzieciom opieki. Właśnie dlatego historia Tomasza Komendy, która dla wielu była symbolem późno odzyskanej sprawiedliwości, po jego śmierci stała się także opowieścią o tym, jak trudno uporządkować życie tych, którzy zostali po nim.
To też może cię zainteresować: Nie żyje 9-letnia Milenka. Sześć lat wcześniej ta sama choroba zabrała jej brata. Urzędnicy odmawiali pomocy
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Lawina komentarzy po wpisie Dominiki Clarke. Poszło o jej syna