Jak podaje serwis „Pomponik”, Prima aprilis w tym roku przyniósł wyjątkowo emocjonujące „ogłoszenia” w świecie show-biznesu. Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki poinformowali w mediach społecznościowych, że spodziewają się dziecka, zaskakując wielu odbiorców nietypowym terminem przekazania wiadomości. Tego samego dnia podobny wpis opublikowali także Agnieszka Kaczorowska oraz Marcin Rogacewicz, co tylko podgrzało atmosferę wokół tych publikacji. Do całej sytuacji odniosła się w najnowszej rozmowie jedna z prezenterek, rozwiewając wątpliwości i komentując medialne zamieszanie.

Prima aprilisowe zamieszanie

Wokół medialnych doniesień dotyczących rzekomej ciąży Agnieszka Kaczorowska oraz Marcin Rogacewicz wciąż nie milkną emocje. Para, publikując w sieci sugestywny post z hasłem „Czekamy…”, wywołała falę komentarzy i domysłów, które szybko obiegły internet.

Część odbiorców uznała wpis za radosne ogłoszenie, inni natomiast zwrócili uwagę, że tak delikatny temat nie powinien być przedmiotem niejednoznacznych komunikatów.

Do sprawy odniosła się również Aleksandra Grysz, która sama w prima aprilis poinformowała o ciąży, podkreślając później, że jej ogłoszenie nie było żartem. W rozmowie przyznała, że choć nie ocenia intencji innych, to temat związany z rodzicielstwem jest wyjątkowo wrażliwy i może budzić skrajne emocje — zwłaszcza wśród osób, które mierzą się z trudnościami w staraniach o dziecko.

Grysz zabrała głos

Tak, byłam też o to pytana, co o tym myślę. Myślę, że Aga jest na tyle wrażliwą osobą, że ona - tak mi się wydaje - rozumie to, że to jest bardzo delikatny temat. Każda para, która nie może doczekać się tego momentu, nie może zajść w ciążę, stara się o to bardzo, albo kobiety lub mężczyźni, którzy nie mogą znaleźć odpowiedniego partnera na swojej drodze, bo to też stoi bardzo często na przeszkodzie… Takie ogłoszenia z jednej strony cieszą, ale też są bardzo bolesne, bo fajnie, że komuś się udało, a z drugiej strony - znowu nie mi" – wyznała w rozmowie z „Jastrząb Post”.

Prezenterka zaznaczyła, że reakcje na takie publikacje bywają bardzo różne, bo dla jednych są powodem do radości, a dla innych przypomnieniem o bolesnych doświadczeniach. Jednocześnie dodała, że sama kibicuje parze i ma nadzieję, że jeśli ich przekaz okaże się prawdziwy, wkrótce będą mogli cieszyć się spełnieniem tych radosnych wieści.

To też może cię zainteresować: Naukowcy wyliczyli, kiedy Ziemia przestanie nadawać się do życia. Koniec życia nastąpi wcześniej, niż zakładano

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Burza w „Sanatorium miłości”. Henryk znów zaskoczył decyzją

O tym się mówi: Edward Miszczak nie przebierał w słowach. Tak mówi o Filipie Chajzerze