Jak przypomina serwis „Pomponik”, Kamil Stoch i Ewa Bilan-Stoch kilka lat temu spełnili swoje marzenie o własnym miejscu w sercu Podhala. W miejscowości Ząb, u stóp majestatycznych Tatry, stanęła ich luksusowa górska chata. Malowniczy widok na szczyty, przytulne wnętrza i imponujący ogród sprawiają, że trudno oderwać wzrok od tej wyjątkowej posiadłości.
Tak wygląda dom Stochów
Posiadłość, którą Kamil Stoch stworzył wspólnie z Ewa Bilan-Stoch, to nie tylko dom, ale manifest przywiązania do góralskich korzeni. W miejscowości Ząb powstała imponująca, licząca około 500 metrów kwadratowych rezydencja z czterema kondygnacjami.
Drewniane bale, gontowy dach i dekoracyjne kominy sprawiają, że budynek wygląda jak współczesna interpretacja tradycyjnej podhalańskiej willi – eleganckiej, ale mocno osadzonej w lokalnej estetyce.
Wnętrza konsekwentnie podążają za tym klimatem. Naturalne drewno, regionalne zdobienia i rękodzielnicze detale budują atmosferę ciepła, a duże przeszklenia otwierają przestrzeń na to, co w tej lokalizacji najcenniejsze – panoramę na Tatry. Trudno o bardziej spektakularne tło codzienności, zwłaszcza że Ząb uchodzi za najwyżej położoną wieś w Polsce, wznoszącą się na ponad tysiąc metrów nad poziomem morza.
Oczko w głowie Kamila Stocha
Symboliczny jest także sam adres. Skoczek mieszka przy ulicy nazwanej jego imieniem – to wyraz uznania mieszkańców dla olimpijskich sukcesów i lat sportowej chwały. Jednak prawdziwym oczkiem w głowie mistrza pozostaje ogród.
Rozległy, starannie pielęgnowany teren wokół domu to przestrzeń, w której sportowiec zamienia narty na ogrodowe narzędzia. Co jakiś czas pokazuje w mediach społecznościowych, jak dogląda roślin i z zaangażowaniem troszczy się o każdy detal swojej górskiej przystani.
To też może cię zainteresować: Te pytania zaskoczyły Martę Nawrocką. W studiu zapadła cisza
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Tak Kacper Tomasiak świętował drugi medal IO 2026. Czekała na niego wyjątkowa niespodzianka
O tym się mówi: Donald Tusk odpowiada Karolowi Nawrockiemu. Padły ostre słowa